Przeniosłam się 2009-10-25 18:37:31

... nie wiedzieć czemu

http://just-po-prostu.blogspot.com/

zapraszam.

skomentuj (4)

Dwadzieścia siedem, czy trzydzieści siedem, jaka to różnica...? 2009-10-21 21:54:03

Wsiadam do windy w fabryce.
W windzie dwie panie z wyraźnym zasępieniem w trakcie rozmowy.
- ... nooo, dwudzieste dziewiąte, ostatnie przed okrągłą liczbą...
- to ty masz JUŻ dwadzieścia dziewięć?
- no, mam
- no, dużo
wtrącam się z pytaniem:
- dzisiaj? dwudzieste dziewiąte urodziny?
- tak
- ja też dzisiaj, trzydzieste siódme
- ooooo, widzisz (tutaj zasępienie przechodzi w lekkie ożywienie), czyli można wyglądać! no!? proszę! wygląda na 37? nie wygląda! w życiu!
:)
- wszystkiego najlepszego, sobie i pani :)

P.S. miły dzień
zaczął się w zasadzie wczoraj o 23:47
i trwa
i niech tak będzie never ending może

skomentuj (2)

Oto 2009-10-17 00:14:24

Mam wiadomość, że mój kFiat 500 (zamówiony 11 lipca 2009!!) zjedzie z linii produkcyjnej w tygodniu między 19 a 23 października. Ja urodziłam się 21/10 - jakby chciał mi być bliźniakiem. Swoją drogą, zaiste niebywałe, czekać na auto rodzimej produkcji aż cztery miesiące. I wciąż się nie doczekać. Dostanę ofkors w ramach rekompensaty i opony, i dywaniki, i nakładki na progi - "wszystko, czego pani żądała", jak mi powiedział dzisiaj pan z Fiata, któremu wyjaśniłam, że z mojej perspektywy to były prośby, nie żądania - ale niniejszym po sprzedaniu Budynia jeżdżę zastępczym (dostanym od Krakowskiej Grupy Dealerów) Hujdajem i20. Bardzo nie bardzo mi się on podoba, bo będąc dłuższym niż poprzednik (Budyń) i następca (500) przyciera się na parkingach. I jest wołowaty z jedynki na dwójkę. I do tego kompletnie bez wyrazu. Kształt ma nieokreślony i kolor też (jakiś taki ciemny koperek brąz). Na parkingu poznaję go wyłącznie po krakowskich numerach.
Tyle auto-moto.

***
Sposobem na niestanie @$%^*&%^#&%^& Hujdajem w korkach piątkowym popołudniem, jest popracowe wyjście na shopping. Trzy godziny w Sadyba Best Mall i przed 21.00 wracam pustą Wisłostradą ze spódnicą, szaliczkiem, dwoma golfami, jednymi koralami plus z piżamą i bielizną dla Mikiłeja. Szarych kozaczków nie zdybałam i nie zdobyłam, torby tudzież. Well, kolejne piątki przede mną. I soboty. I niedziele. I poniedziałki, wtorki, środy i czwartki też.

*** 
Jestem pusta i próżna? Nie. Nie jestem. Bywam.
Bywam pustawa i próżnawa. Wpisuje mi się to w profil, si, si. I skoro tak, to taka właśnie mam zamiar bywać. W sensie prawdziwa. Żeby nie tylko smętek i smutek i wrażliwość i liryka melancholika, deszcz na Brackiej i szelest starych kartek. Widać gadżety i twarde metki liczone w PLN to też sem ja. Plus dużo innych, nazwijmy to aktywności, o które kiedyś bym się absolutnie nie podejrzewała. Ano, widzisz pani, jak to się umiesz zaskoczyć :)

***
Pracowo jest mi silnie i odważnie. Z domieszką zadowolenia.

skomentuj (2)

9 października 2009-10-09 22:22:12

.........................................

Kurdełki.
Stukam i delete, stukam i delete, i delete.
Słowa srowa, pisanie sranie.
Dzięki, że byłeś. I tyle. Aż.

Pochujane to.

skomentuj (2)

Generalnie dosyć blisko do OK 2009-09-28 20:43:07

Słoneczny Brzeg ok, acz generalnie "trąci Cyganem". Nie tylko, że na szyjach miejscowych panów (szyici??) złote łańcuchy wielkości obroży dla dużego czworonoga, nie tylko, że Bentley'e i Bugatti na ulicach. Śmierdzą i kłamią po prostu, brudni są i nie cudni nic a nic. Więcej tam nie jadę. Chociaż plaże szeeerookie i słońca w bród i wina również. W przyszłym roku wolę do Włoch.

A propo's Włoch i zamiłowania do włoskich relikwii - mój Fiat500 ciągle nie zszedł z linii produkcyjnej. Miałam go dostać do końca miesiąca. I dupa. Wynegocjowałam jedynie zastępcze auto od 4 października, bo Budynia zdążyłam sprzedać na tzw. pniu (bye bye baby) i jezdżę nim "nie-moim już" do 3/10. Co więcej, nikt się nie spodziewa kiedy się można 500 spodziewać. Rekompensatę będę życzyć ofkors, np. chromowane nakładki na progi, bądź dodatkowy komplet dywaników, bądź opony, bądź co bądź. Ale jak już wsiądę, to nie wysiądę przez tydzień. Chyba mus mi wziać urlop :)

Poza tym? Chyba ok. Blisko do OK. Mam się znośnie, niekiedy radośnie, niekiedy mniej, ale i tak okay. W pracy zagniatam kołaczy. W domu Mikiłej mnie budzi w weekend tekstami "cześć księżniczko". Albo w poniedziałek  mówi:
- o, ładna bluzka, a czemu ty się tak wystroiłaś?
- bo mam ważne spotkanie i chcę dobrze wyglądać
- zawsze dobrze wyglądasz. Chociaż te falbanki mi się nie podobają. Ale bluzka w sumie fajna, bo ty jesteś fajna w każdej bluzce.

:)

skomentuj (0)

Raz, dwa, trzy... sześć 2009-08-12 22:19:54

1. Tęsknie zerkam w kalendarz ku dwudziestemu dniu sierpnia. Kryzysowe wczasy w Rumunii, tfu, w Bułgarii, Słoneczny Brzeg. Ponad dwa tygodnie w piasku, słońcu i przyjemnym towarzystwie.

2. Jeszcze tęskniej wyzieram ku trzydziestemu dniu września. FIAT 500 :) Mój się stanie. Wersja Lounge; szklany panoramiczny dach; chromowane lusterka, i klamki wewnątrz i na zewnątrz, i rura wydechowa też; lakier perła, w sensie kolor perły, nie perłowe coś-tam; listwy boczne z logo 500; biała skórzana kierownica; perłowa deska rozdzielcza; tapicerka w pepitkę. Tak, jestem gadżeciarą, jestem. I będę kochać tę zabawkę i się nią cieszyć na mych piętnastu kilometrach codziennej jazdy do pracy w tę i spowrotem, jak to ja :) Rozważam zakup rękawiczek i chustki w grochy na głowę, rozkloszowaną spódnicę i stylowe buty mam (lata 60-te rules).
P.S. Budynia sprzedam.

3. Wysłałam garść tekstów do pewnej uroczej producentki. Czekam, zobaczę, a nuż.

4. Mamy psa. Czteromiesięczne diablę krwi Jack Russell Terrier.
- a jak nazwiesz swojego psa, kiedy już go będziesz miał? (pytanie do Mikiłeja zadane ponad trzy lata temu)
- albo Andrzej, albo Foster
Jest Foster (Andrzeje, dziękujcie). Chociaż spokojnie mogłoby mu być Psot.
Cudny jest. Cały biały z czarno - brązową łatką na pyszczku pokrywającą jedno oko (ala Reksio).

5. W robocie znów większy sensu kęs. Lubię tam pracować.

6. XXX. Tajemnica. Samą mnie zadziwia.

skomentuj (1)

Radość i pokora i amarantowe buty 2009-07-04 23:09:04

Spociłam się pod pachami a kukarda na głowie, gdybym ją miała, by mi się rozwiązała, po wtorkowym telefonie Pewnego Mistera Direktora. Otóż zapragnął on, wespół z siedmioma innymi misterami i miss direktorami, żebym im pomoderowała pewne warsztaty. Bardzo very top wymagająca praca. Po spoceniu wzięłam prysznic i uznałam, że z radością dam radę, serio, serio. I tak oto przede mną tygodnie wyczerpujące i znaczące. Cieszę się na to jak kania na deszcz. Choć z pokornie pochylonym łbem.

*
Poszłam na shopping, ot tak, od niechcenia. Mierzę amarantowe zamszowe cudeńka i czekam na koleżankę dochodzącą z innego sklepu, żeby mi doradziła, brać czy nie brać. Stoję na obcasach w oknie wystawowym i wyglądam. Nagle pewna pani pochyla się i sięga po stojące przy mnie sandały (moje używane scholle sezon trzeci). - Przepraszam, mówię - to moje buty, cokolwiek używane. - Aaaaa... tak? Myślałam, że specjalnie są tak zrobione na takie postarzane, mówi pani. - Najciekawsze w tym sklepie i chciałam zmierzyć :)
P.S.Amarantowe cudeńka kupiłam. Takie buty z cyklu "jestem kobietą". Dobrze mi robią i na nogi, i na głowę. :)

skomentuj (2)

Księga Gości